42
2019
2013-09-06

Dzwony przyczyną konfliktu


 Piękny dźwięk dzwonów lub melodii kurantów może wzruszać, ale może uprzykrzyć życie co wrażliwszych mieszkańców i stać się przyczyną konfliktu. Tak stało się w Sterdyni, gdzie po skardze sprawa trafiła na policję, a później do sądu.
 
Pierwszy drewniany kościół został wzniesiony w Sterdyni około 1456 roku. Z kolei drewniany kościół pw. Trójcy Przenajświętszej, Nawiedzenia NMP, św. Anny, św. Jana Chrzciciela i Wszystkich Świętych, postawiony na murowanym fundamencie przetrwał do XVIII wieku. Obecny kościół w stylu późno-barokowym wznieśli w latach 1778-1783 ówcześni dziedzice Sterdyni - generał wojsk koronnych Antoni hr. Ossoliński, starosta sulejowski oraz jego syn Stanisław z Tęczyna hr. Ossoliński. W 1842 roku przeprowadzono gruntowną restaurację świątyni, a w 1887 roku zbudowano dwie nowe wieże w miejsce starych zniszczonych.
 
Sztuczne nagłośnienie przeszkadza
Wszystko zaczęło się od skargi, jaką ośmiu mieszkańców gminy skierowało do rady gminy. Powodem były zbyt głośne elektroniczne dzwony, znajdujące się na wieży kościoła. Są tam od ubiegłego roku, kupione między innymi z ofiar parafian. Wówczas problemu nie było, pojawił się w styczniu. Skarga, pod którą widnieje osiem podpisów, została złożona w biurze rady gminy.  - Mieszkańcom, którzy zamieszkują najbliżej kościoła, natężenie zamontowanych urządzeń nagłaśniających powoduje zachwianie równowagi układu nerwowego, a w konsekwencji doprowadza do śmierci psychicznej – napisali skarżący. To nie wszystko, dołączyli również zaświadczenie lekarskie, które otrzymała jedna z osób z ich grona. Jak zdiagnozował lekarz, „pacjent z powodu swojej choroby musi mieć zapewniony spokój i nie powinien przebywać w miejscu, w którym jest „sztuczne nagłośnienie”.
 
Jeden nie zrezygnował
Czy zbyt głośno bijące dzwony to kompetencja rady gminy? Ta uznała, że nie i stanowiska nie zajęła. Bo i jak zakazać kościołowi, aby kuranty nie były włączane od godziny siódmej do dwudziestej pierwszej? Mimo to zostały one przez parafię wyciszone. Wówczas wydawało się, że problem został rozwiązany, tym bardziej, że w obronie kurantów stanęło ponad dwustu mieszkańców. Zrezygnowała również większość z przeciwników. „Na placu boju” pozostał jednak ponad 80-letni mieszkaniec Sterdyni. Tym razem skargę skierował do Ministerstwa Środowiska. A to wystosowało stosowne pisma do Urzędu Gminy i Komendy Powiatowej Policji w Sokołowie Podlaskim. Pojawiły się stosowne przepisy, ustawy, paragrafy. Jednym z nich, na który powołało się ministerstwo jest art. 156 ustawy o ochronie środowiska, mówiący, że: (...) zabrania się używania „instalacji i urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno- wypoczynkowe. I dalej ustawa mówi, że: „zabronione jest używanie instalacji lub urządzeń nagłaśniających na ww. terenach niezależnie od tego, czy powodują one przekroczenie akustycznych standardów jakości środowiska, czy nie”. Interpretacja była zdecydowana. „Kuranty mogą być włączane przy okazji imprez i wydarzeń o niecodziennym, okazjonalnym charakterze”. Pismo kończyło się ostrzeżeniem, że „jeśli ktoś emituje głośne sygnały dźwiękowe codziennie, zgodnie z art. 156 ustawy o ochronie środowiska, podlega karze grzywny”. Nakłada ją Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Aby tak się stało stosowny wniosek formułuje wójt, burmistrz, prezydent, starosta, wojewoda lub policja, a ukaranym może być w tym przypadku proboszcz.
Do wójta gminy trafiło pismo obrońców sterdyńskich kurantów, a podpisało się pod nim ponad dwieście osób. Wkrótce pojawiło się kolejne, tym razem z ministerstwa, które zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego przekazano na forum rady gminy. Radni jednogłośnie skargę odrzucili, stwierdzając, że większości mieszkańców dźwięki wydawane przez dzwony nie przeszkadzają.
 
Kuriozalny przypadek
W obronie kurantów stanął także proboszcz parafii pw. św. Anny w Sterdyni, ks. Zbigniew Rycak, który skierował do ministerstwa środowiska swoje pismo. Stwierdził, między innymi, że „kuranty nie mają charakteru ludyczno-zabawowego a sakralny. Parafia nie łamie cytowanego art. 156, mówi on bowiem, że zakazu emisji głośnych sygnałów dźwiękowych nie stosuje się do imprez związanych z kultem religijnym”. Ponadto ustawę o gwarancjach sumienia i wyznania z 1989 r. mówi, że: „Korzystając z wolności sumienia i wyznania, obywatele mogą w szczególności: wytwarzać i nabywać przedmioty potrzebne do celów kultu oraz korzystać z nich”.
Sprawa ma charakter kuriozalny. Jak zakończy się ten nietypowy spór? Okaże się we wrześniu, wtedy to w sokołowskim Wydziale Karnym Zamiejscowym Sądu Rejonowego w Węgrowie odbędzie się rozprawa sądowa, już trzecia z kolei. A zarzut ciążący na proboszczu parafii to zakłócanie ciszy. Grozi kara grzywny od 5 do 20 tys. zł.
 
LK

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe