21
2019
2017-02-03

„Czy aż tak ciężko oczy podnieść i zobaczyć, panie senatorze?”


Emocje po sesji powiatowej z dnia 31 stycznia jeszcze nie opadły. Podczas obrad senator Waldemar Kraska publicznie odniósł się do wystąpienia starosty z konferencji prasowej dot. sytuacji szpitala. Starosta zapowiedział odpowiedź pisemną, jednak udało nam się poznać jego stanowisko.

Atmosfera na ostatniej sesji Rady Powiatu była napięta już od pierwszych minut – na sali pojawił się senator Waldemar Kraska, aby publicznie odnieść się do konferencyjnych słów starosty sokołowskiego, Leszka Iwaniuka. Oświadczenie senatora opublikowaliśmy na stronie internetowej w całości. Reakcja starosty tuż po zakończeniu wystąpienia senatora była jednoznaczna:
Nie zgodzę się z panem w całości. Dlaczego pan nie widzi inwestycji w szpitalu ? Pan nie widzi, że centralne zostało wymienione, pan nie widzi solarów, oświetlenia. Czy aż tak ciężko oczy podnieść i zobaczyć, panie senatorze? Jestem wręcz zbulwersowany tym, że neguje pan wszystko co pani dyrektor zrobiła.
Na pisemne stanowisko starosty wciąż czekamy, jednak udało nam się zapytać co sądzi o wystąpieniu senatora.
Jestem strasznie zbulwersowany po dzisiejszej sesji i wystąpieniu pana senatora Kraski, który pracuje w naszym szpitalu. Szpital rzeczywiście nie jest w najlepszej kondycji finansowej, ale mimo to pacjenci w nim przebywają, leczenie idzie. Tyle projektów jest zrobionych, remontów, a pan senator mówił, że konferencja prasowa odbywała się gdzieś w piwnicach - a była to, przypomnę, sala konferencyjna szpitala – że jak chodził po korytarzach z komisją senacką, to ściany były podrapane. Kiedy jestem w szpitalu widzę całkiem inny obraz i zapewne pracownicy również. Zdumiewa mnie to, co i w jaki sposób mówił senator o swoim miejscu pracy. Może przyzwyczaił się do samych luksusów, ale to jest dalej jego miejsce pracy – podkreślał starosta, Leszek Iwaniuk.
Zupełnie inaczej ocenia to senator, Waldemar Kraska, któremu z kolei zostało zarzucone, iż nie pomaga szpitalowi, choć ma takie możliwości:
Zarzuca mi się, że nie wspomagam – czyli nie przynoszę tego worka pieniędzy do szpitala, nie zostawiam w poczekalni, a pani dyrektor nie bierze tego pełnymi garściami. Bardzo chętnie bym pomógł, ale naprawdę nie widzę żadnej konkretnej inwestycji, która odbyła się w naszym szpitalu. To co zostało wymienione – oczywiście, jest – ale np. grzejniki zostały zamontowane w szafach. Po wizycie moich kolegów senatorów z Komisji Zdrowia ich pierwsze słowa jakie do mnie skierowali po wyjściu ze szpitala brzmiały: współczujemy ci, macie bardzo biedny szpital. Myślę, że kilka kg gipsu i kilka litrów farby, żeby załatać odrapane ściany nie wymaga potężnych nakładów pieniężnych. To są drobiazgi, ale bardzo rzutują na pierwsze wrażenie.
Senator podkreślił, że do tej pory nie poruszał publicznie tematu szpitala, ponieważ jest to temat bolesny, jednak tym razem nie miał wyboru:

Ta konferencja, która była transmitowana i jest na stronach wielu portali i rozgłośni, na pewno odbiła się wielkim echem w naszym powiecie, a że padły pytania skierowane konkretnie do mojej osoby – zostałem wymieniony konkretnie z mojego nazwiska i imienia - musiałem na sesji panu staroście odpowiedzieć.

Prócz tego, w dniu zaplanowanej sesji, tj. 31 stycznia, na stronie starostwa pojawiła się notatka z konferencji, która zdaniem senatora jest celowym nawiązaniem do partii, do której należy.
Na stronie starostwa sokołowskiego pojawiła się notatka z konferencji zatytułowana w sposób, wydaje mi się bardzo tendencyjny i dziwny – „w szpitalu trzeba się leczyć a nie sPISkować”. Jest to ewidentne nawiązanie do słów pana starosty – hucpa polityczna. Pan starosta zarzucał mi, że uprawiam politykę kosztem szpitala, a jest wręcz odwrotnie – podsumował senator, dodając iż nadszedł czas, aby zastanowić się nad tym, dlaczego w szpitalu dzieje się tak źle.
Negatywny wydźwięk całej sytuacji widzi także starosta, Leszek Iwaniuk, jednak jego wypowiedzi skłaniają się ku opinii, iż to związek zawodowy ponosi odpowiedzialność za pogorszenie i tak już napiętych stosunków.
Doprowadziliśmy do negocjacji, wszystko szło w dobrym kierunku. Niemniej jednak związek zawodowy Solidarność na drugi dzień zerwał te negocjacje, zaczął tworzyć pomówienia na temat mój i pani dyrektor. Nie wiem czy nie skorzystamy z drogi prawnej, bo to, co się tu dzieje trzeba raz przeciąć. Ogromna większość pracowników jest przeciw takiemu chaosowi, takiemu przedstawianiu wizerunku naszego szpitala, a naprawdę pracują tu bardzo dobrzy ludzie” – akcentuje starosta i dodaje – „Na pewno siądziemy do rozmów z innymi związkami zawodowymi, aby porozmawiać, aby do czegoś takiego więcej nie dochodziło. Pani dyrektor zaproponowała związkowi wypłatę tych pieniążków w ratach – to już by pracownicy dostawali, ale jeżeli zrywa się negocjacje nie wiadomo dlaczego i żąda się znów innych warunków płacowych… Nie rozumiem w jakim to kierunku pójdzie.
Co będzie dalej, skoro mediacje nie odniosły skutku? Związki zawodowe zerwały warunki umowy i sytuacja wróciła do punktu wyjścia. Czy jest jeszcze coś, co można zrobić? Według senatora Waldemara Kraski jest tylko jedno wyjście:
Myślę, że jedna i druga strona powinna zrobić krok do tyłu, usiąść wspólnie, porozmawiać, bo innego wyjścia nie widzę.
Zarówno związki zawodowe, dyrekcja szpitala, jak i zarząd powiatu cały czas podkreślają gotowość do rozmów, jednak z samych rozmów nie wynika nic ponad kolejne oskarżenia. Jak określił sytuację senator, trwa szermierka słowna – słowo dyrekcji przeciwko słowu związków zawodowych. Jednak w szermierce obowiązują pewne formy grzecznościowe, których w tym konflikcie zaczyna brakować.



PJoF

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe