17
2020
2010-10-30

Czekając na lepsze czasy


Świece z rodzinnej firmy państwa Jadasiów z Sokołowa Podlaskiego palą się jasnym płomieniem na stołach Austrii, Szwecji i Włoch. Stałymi odbiorcami są kupcy z całej Polski. Jak radzi sobie producent w dzisiejszych realiach?

Firma „Tebo” Bogusławy i Andrzeja Jadasiów kontynuuje przemysłowe tradycje miasta Sokołowa Podlaskiego i - mimo rozlicznych problemów - walczy o przetrwanie i z nadzieją czeka na nadejście lepszych czasów dla małych, rodzinnych producentów.
Do Sokołowa Andrzej Jadaś przybył z Pułtuska, by w 1969 roku objąć funkcję prezesa Zarządu PSS „Społem". Dla spółdzielni rozpoczął się okres rozkwitu. Zwiększyła się sieć sklepów, powstawały nowe zakłady produkcyjne i gastronomiczne ze znaną wszystkim sokołowiakom „Podlasianką".
Transformację ustrojową przeżył pan Jadaś w zorganizowanej pod patronatem wojewody siedleckiego spółce „Produster". W niej wzbogacił swoją wiedzę o pewne mechanizmy społeczne, które z politycznych pobudek gotowe są zniszczyć wszystko, co dobrego zrobili poprzednicy. Jak każdy aktywny człowiek, szukał dla siebie zajęcia, tym bardziej, że z prezesowskiej emerytury nie dało się utrzymać rodziny. Najpierw Jadasiowie, wykorzystując wiedzę pani Bogdy (absolwentka SGGW) i doświadczenie (kierowała gospodarstwem ogrodniczym w Legionowie) pobudowali w swoim ogrodzie ogrzewane tunele i hodowali w nich warzywa i kwiaty. W 1991 r. wzięli się za produkcję świec i gipsowych zniczy.
Z latami przybywało doświadczenia i odbiorców, świece Jadasiów z Sokołowa palą się jasnym płomieniem na stołach Austrii, Szwecji i Włoch. Stałymi odbiorcami są kupcy z Krakowa, Bielska Białej, Radomia, Mrągowa, Suwałk, Białegostoku, Warszawy, Siedlec a nawet Koszalina.

Wykonają każde zlecenie
Często w firmie Jadasiów goszczą księża z polskich parafii na Białorusi i Ukrainie. Ujęty ich opowiadaniem o losach Polaków i o roli kościoła w pielęgnowaniu narodowych tradycji na tych terenach pan Andrzej poza fakturą, za „Bóg zapłać" upcha do ksieżowskiego plecaka kilka gromnic dla rodaków.
W Polsce nie przyjął się jeszcze zwyczaj uroczystych kolacji ze świecami, ale Jadasiowie realizują zamówienia z Austrii i Włoch na kolorowe, zdobione muszelkami i zasuszonymi kwiatami świece zapachowe. Rodzinne spotkania przy takich świecach przynoszą radość i ulgę w codziennych kłopotach.
Obecnie „Tebo” produkuje 45 rodzajów świec i zniczy. To bardzo kłopotliwa produkcja, którą należałoby zakwalifikować do rękodzieła artystycznego ze względu na udział w finalnym produkcie ręcznej pracy przy wykonaniu unikalnych form i zdobieniu. Firma Jadasiów jest dziś w stanie wykonać każde zlecenie. Czy to będzie świeczka w postaci zielonej, ośnieżonej choinki z logo nadleśnictwa Ramuki gdzieś w Olsztyńskim, czy 200 świeczek z sylwetką myśliwego i wygrawerowanymi życzeniami. Taka produkcja na indywidualne zamówienia nie przynosi dużych zysków, ale podnosi prestiż firmy i daje zadowolenie właścicielom.
 

Bieda i konkurencja
Mogliby Jadasiowie zwiększyć produkcję dwu a nawet trzykrotnie. Pozwala na to powiększony ostatnio park maszynowy i doświadczenie. Zamówień jednak jest coraz mniej. Narastająca bieda powoduje, że nie ma nabywców nawet na znicze w pięknym mrożonym szkle. Ludzie oszczędzają, kupując wkłady do starych opraw plastikowych. Innym problemem są narzucane przez sieci handlowe długie terminy płatności. Producent musi płacić za środki do produkcji natychmiast, a dopiero za 2 lub 3 miesiące dostanie zapłatę za swoje wyroby. Często niepełną, pomniejszoną zwrotami towaru. Taki dyktat trzeba z pokorą przyjmować, bo konkurencja tylko czeka na zmianę dostawcy. Sytuacja byłaby też inna, gdyby nie świece i znicze sprowadzane z Chin. Konkurować z tamtejszymi producentami nasi rodzimi wytwórcy nie są w stanie, choć polskie produkty są dużo lepszej jakości.
Jeśli jakiś student ekonomii lub zarządzania szuka na swoją pracę magisterską ciekawego tematu, polecam firmę Jadasiów. Na jej przykładzie można z powodzeniem napisać i obronić ciekawą pracę naukową o kapitalistycznej firmie, prowadzonej przez menadżera o socjalistycznej mentalności i doświadczeniu w warunkach polskiej transformacji ustrojowej.
TEKST/FOT. WACŁAW KRUSZEWSKI

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe