37
2017
2017-10-24

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...


 Z obrzędem Dziadów mamy dziś do czynienia praktycznie tylko podczas lektury dramatu Adama Mickiewicza. Jednak warto przypomnieć sobie to niezwykłe święto, ponieważ jego tradycja sięga dawnych czasów kultury słowiańskiej i dała początek obecnym Zaduszkom, czyli dniu, w którym wspominamy naszych bliskich zmarłych.

Dziady to zwyczaj ludowy Słowian i Bałtów, wywodzący się z dawnych, pogańskich obrzędów słowiańskich. Jego celem było oddanie czci przodkom, a nie tylko jak to na ogół się pisze – nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych i pozyskanie ich przychylności.

Obrzędy obchodzono dwa razy w roku – na wiosnę i jesień. Wiosenne święto uczczenia przodków przypadało około 2 maja, jesienne natomiast – w nocy z 31 października na 1 listopada. Miejsce odprawiania obrzędów było różne. Wiosną cześć przodkom oddawano przeważnie w miejscach ich pochówku tzn. Tam, gdzie grzebano ich zwłoki lub prochy – na smętarzach (od smętek czyli smutek) lub żalnikach. Obrzędy jesienne miały chrakter domowy i nosiły nazwę "Uczty Kozła". Celebrowali ją Koźlarz, Guślarz poeta oraz kapłan. W uczcie tej mogli brać udział tylko ludzie starzy i żebracy, czyli będący już “jedną nogą” w zaświatach. Podczas obrzędów okazywano wdzięczność Dziadom, czyli przodkom, ponieważ uważano ich za opiekunów w sferze płodności i urodzaju. Święto przypominało o obowiązku zachowania ich w pamięci, podziękowaniu za podarowaną możliwość bycia między żywymi oraz odbycia życiowej drogi na Ziemi.

Podczas obrzędów należało ugościć dusze przodków tak, aby zyskać ich przychylność, a także pomóc zmarłym osiągnąć spokój w zaświatach. Głównym zadaniem wiernych było zatem nakarmienie i napojenie obecnych tego dnia dusz. Na zmarłych czekały takie specjały jak chleb, miód, kasza i jajka.

Adam Mickiewicz w swoim dziele pisał:
"W teraźniejszych czasach, ponieważ światłe duchowieństwo i właściciele usiłowali wykorzenić zwyczaj połączony z zabobonnemi praktykami i zbytkiem częstokroć nagannym, pospólstwo święci Dziady tajemnie, w kaplicach lub pustych domach niedaleko cmentarza. Zastawia się tam pospolicie uczta z rozmaitego jadła, trunków, owoców i wywołują się dusze nieboszczyków."

W niektórych regionach zmarłych zapraszano na posiłek do domów, gdzie oczekiwała ich cała rodzina, nawet małe dzieci. Duchy ugaszczano gorącym posiłkiem, a gospodarz domu nie mógł zapomnieć o miejscach dla nich. Uczta odbywała się po uroczystej wizycie na cmentarzu. Przed wieczerzą, gospodarz trzykrotnie obchodził chatę, niosąc przed sobą bochenek chleba, a usadowiona w oknie gospodyni wypowiadała rytualne słowa: – Kto idzie? – Sam Bóg – odpowiadał gospodarz. – Co niesie? – Boski dar. Po tych formułkach gospodarz wchodził do izby, wraz z domownikami odmawiał modlitwę i wszyscy zasiadali do stołu. Często, ucztę urządzano również przy grobach, ponieważ miejsce pochówku zmarłych stanowiło dla Słowian pośmiertną chatę. Wzywano więc Dziadów do wspólnego posiłku i biesiady jako gospodarzy tego miejsca. Resztki jedzenia ofiarowywano żebrakom, aby ci wspominali dusze nieboszczyków.

Wśród zmarłych przodków był jeden rodzaj dusz, któremu należało szczególnie pomagać. Były to dusze, które z różnych powodów błąkały się po Ziemi i nie mogły odejść do świata zmarłych. Najczęściej po ziemskim padole snuły się dusze, które za życia nie doświadczyły ziemskich przykrości lub nie dokończyły swoich doczesnych spraw.

W dzień Dziadów dbano także o to, aby wędrujące dusze mogły spędzić tę szczególną noc w domu, wśród bliskich. W tym celu oświetlano im drogę do domu za pomocą rozpalonych na rozstajach dróg ognisk. Pozostałością tego zwyczaju są współczesne znicze zapalane na grobach. Ogień mógł mieć dawniej także inne znaczenie. Chodziło o to, by uniemożliwić powrót na świat demonom i upiorom, które według pradawnych wierzeń bały się jego blasku.

Podczas święta obowiązywały liczne zakazy dotyczące wykonywania różnych prac i czynności, które mogłyby zakłócić spokój przebywających na ziemi dusz czy wręcz im zagrozić. Nie wolno było wylewać wody po myciu naczyń przez okno, by nie oblać zabłąkanej tam duszy. Tego dnia nie rozpalano także w piecach, ponieważ tą drogą dusze dostawały się niekiedy do domu. Głównym sposobem dotarcia duszy do gospodarstwa były oczywiście drzwi i okna, które w tę wyjątkową noc musiały pozostać otwarte.

Po chrzcie Polski pogańskie zwyczaje były stopniowo ograniczane i zakazywane. Obrzęd Dziadów był jednak na tyle utrwalony w słowiańskiej kulturze, że Kościół postanowił go chrystianizować. Tak powstały dzisiejsze Zaduszki - dzień modlitw za zmarłych obchodzony 2 listopada. Chociaż tradycja Dziadów w Polsce zanikła, elementy charakterystyczne dla tego święta nadal są obecne na terenach Białorusi, Ukrainy czy Rosji. Po dziś dzień w niektórych wschodnich wsiach wciąż kultywowane jest wynoszenie posiłku w symbolicznych dwójniakach na groby zmarłych.

Katarzyna Dybowska

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe