21
2019
2015-07-10

Budowa zmierza do końca


4 lata walki, ponad rok wytężonej pracy. Efekt będzie imponujący - 15 kilometrów szczęścia. 

Tym szczęściem jest droga z Kosowa Lackiego do Treblinki. Burmistrz Kosowa Jan Słomiak dokładnie pamięta dzień, w którym rozpoczęły się starania o wykonanie inwestycji. Był 7 stycznia 2010 roku. Dokładnie pamięta także inną datę - 5 marca 2014 roku. Wtedy do Kosowa przyjechał wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski i ówczesny wicemarszałek województwa mazowieckiego Krzysztof Strzałkowski. Dla władz Kosowa, a także mieszkańców całej gminy mieli dobrą wiadomość - w miejscu rozebranej linii kolejowej z Kosowa Lackiego do Treblinki powstanie 15-kilometrowy odcinek drogi wojewódzkiej nr 627. 
 
Szczególnie zadowoleni z podjęcia tej decyzji byli mieszkańcy Wólki Okrąglik. - Gdy drogą przejeżdża TIR, w naszych domach dosłownie wszystko się trzęsie. Powoli ściany zaczynają pękać - skarżyli się wielokrotnie mieszkańcy.
 
Ale jeszcze tylko kilka tygodni i koszmar drogowy wreszcie się skończy. Burmistrz Jan Słomiak przypuszcza, że prawdopodobnie nie będzie opóźnień i droga zostanie oddana w terminie. Jeśli zaś będą opóźnienia, będzie to zaledwie kilka lub kilkanaście dni. 
Kierowcy muszą liczyć się z pewnymi utrudnieniami. We wjeździe do Kosowa (od strony Sokołowa) powstaje rondo, które jest jednym z elementów inwestycji. Nie są to jednak wielkie utrudnienia. Z dwóch stron zamontowano sygnalizatory świetlne, więc ruch odbywa się raczej płynnie. 
 
Kosz inwestycji to blisko 70 mln. Większość tej kwoty (56,5 mln) pochodzi z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Samorząd województwa przyznał na inwestycję 5 milionów. 

Na drodze powstaną zatoki autobusowe, chodniki oraz ścieżki rowerowe. 

10 kilometrów drogi przebiega na terenie gm. Kosów Lacki, zaś 5 przez gm. Małkinia Górna. 

KW

« wróć | komentarze [5]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Ta głupota z zamknięciem lini kolejowej na tym odcinku zaczęła się od zamknięcia mostu kolejowo-drogowego. Nie uruchomiono pierwotnego odcinka torów do linii Warszawa-Białystok tylko lobbowano za szybką drogą na Mazury po rozebranym nasypie kolejowym. Burmistrz Slomiak jak małe dziecko cieszy się bo widzi tylko swoją piaskownicę. A tyle wywrotek ze żwirem wyjechało z pobliskich Kutysk że na 100 pociągów by nie zabrał. A to wszystko odciska się na naszych słabych asfaltach.

Tadek
2015-07-20 15:47:58

Burmistrz cieszy się z nowej drogi nie bez racji. Strażacy, którzy wożą go służbowym samochodem (...), bądą mieli wygodną drogę. I od razu: jeżli burmistrz zaprzecza, że jest wożony służbowym samochodem (...) to zapraszamy do sądu. Mamy dowody.

Zygi
2015-07-11 02:10:45

O i święta prawda transport powinien odbywać się na torach, a samochodami to tylko ze stacj kolejowej do sklepu, same korzyści by z tego były. Transport tańszy mniej pośredników, to i towar w sklepie tańszy. A na drogach znacznie lużniej i bezpieczniej, a i stan tych dróg byłby znacznie lepszy. A teraz gibie sobie taki przez całą Polskę z jakimś tam towarem zaniża stawki jak się da (bo konkurencja) ma z tego z 50zł albo i trochę straty. Ten towar powinno się ładować na wagony jeden skład zabrał by towar z 300 albo 400 tirów, a paliwa by spalił tyle co 3-4 tiry. Tak jak mówiłem same korzyści by były.

do Alojz
2015-07-10 20:40:58

TRZY LATA CIĘŻKIEJ PRACY - 10 TYSIĘCY LAT SZCZĘŚCIA to hasło obowiązywało w Chinach Ludowych gdy panowała tam tzw. Banda Czworga. Rządy te doprowadziły Chiny do klęski głodu. Wygląda na to, że burmistrz pilnie studiował Czerwoną Książeczkę, wiele zapamiętał i chętnie do tego wraca.

prawy
2015-07-10 18:17:04

Tiry na tory, tfuuu, sorry, torów nima. Lipa. Co za głupi kraj w którym się tory rozbiera.

Alojz.
2015-07-10 15:52:03
Strona 1/1






Dane kontaktowe