28
2019
2011-04-28

Artyści widzą świat inaczej


Pasja tworzenia oraz artyści, którzy poświęcili swoje życie dla sztuki to temat ostatniego wykładu Sokołowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Maria Koc, dyrektor SOK, przybliżyła słuchaczom sylwetki Cherudka, Nikifora, Van Gogha oraz Michała Anioła.

Wiele osób proces tworzenia kojarzy z magią. Czy może on jednak być magiczny?

Magiczny proces
- Magia jest oparta na fałszywych przesłankach i jest charakterystyczna dla ludów pierwotnych - wyjaśnia dyrektor Sokołowskiego Ośrodka Kultury Maria Koc. - Nauka udowodniła, że pewne zjawiska zachodzą zupełnie inaczej niż sądzono i nie ma w tym nic magicznego. Jednak za magiczne uważamy coś, czego nie da się do końca wyjaśnić. Tak właśnie możemy powiedzieć o procesie tworzenia, który wymyka się naszemu rozumowaniu.
Akt tworzenia to proces, który prowadzi do powstania dzieła. Pasję zaś łączymy z męką, cierpieniem. - Artyści słyszą i widzą więcej niż inni - mówi Maria Koc. - Odbierają świat nieco inaczej i tak go opisują.

Nie docenili za życia
Jednym z najbardziej interesujących artystów był z pewnością Nikifor Krynicki (1895 - 1968), malarz łemkowskiego pochodzenia, przedstawiciel prymitywizmu. Nikifor żył samotnie, w nędzy i przez większość życia uważany był za upośledzonego psychicznie kalekę. Mówił bełkotliwie i niewyraźnie. Był pochłonięty pasją malarską. Pod koniec życia został doceniony i uznany na całym świecie za jednego z najwybitniejszych prymitywistów.
Jego twórczość odkryta została w 1930 r. przez ukraińskiego malarza Romana Turyna, który zapoznał z nią polskich i ukraińskich malarzy  przebywających w Paryżu. Obrazy Nikifora wzbudziły ich zachwyt, zwracali przede wszystkim uwagę na bezbłędne operowanie kolorem. Entuzjastyczne opinie środowiska artystycznego nie zmieniły jednak nieprzychylnego stosunku do jego twórczości - nadal nie znajdował nabywców na swoje prace i zrozumienia dla swej sztuki.
Kilka książek o Nikiforze napisali krakowscy krytycy sztuki, Ella i Andrzej Banachowie, którzy opiekowali się nim od roku 1948 do roku 1959. Nikifor odwiedzał ich wielokrotnie w Krakowie.
Jego prace pokazywano nie tylko w kraju, ale i zagranicą - w Paryżu, Amsterdamie, Brukseli, Haifie
Od 1960 aż do śmierci Nikiforem opiekował się krynicki artysta malarz Marian Włosiński. Poświęcił dla niego swój talent i stworzył mu dobre warunki do pracy i życia, a po śmierci Nikifora zadbał o zachowanie jego twórczości. Nikifor Krynicki zmarł w Domu Pomocy Społecznej w Foluszu k. Jasła i został pochowany na cmentarzu w Krynicy.

Niełatwe życie
Artystą, który bez wątpienia cierpiał z powodu swego talentu był Vincent van Gogh (1853 - 1890). Jego obrazy nie podobały się ówczesnej publiczności, która odbierała je według odmiennych kryteriów estetycznych. Van Gogh chcąc wspierać biednych i prowadzić działalność misyjną, został protestanckim kaznodzieją, jednak ostatecznie komitet ewangelizacji w belgijskim zagłębiu węglowym w Borinage, zgorszony jego nadmiarem gorliwości, udzielił mu nagany i wykluczył go z kościoła protestanckiego. W 1880 wyjechał do Brukseli, gdzie postanowił ostatecznie zostać artystą. Poznał tam Anthona van Rapparda, studenta Akademii Sztuk Pięknych, który nauczył go zasad perspektywy. Przyjaźnił się z nim przez kolejne pięć lat.
Nieobliczalne zachowanie Vincenta powodowało częste konflikty. Po burzliwej kłótni na temat planów na przyszłość zerwał kontakty z ojcem i w grudniu 1881 przeniósł się do Hagi. W 1883 van Gogh przeniósł się do Drenthe w północnej Holandii. Tam, żyjąc w spartańskich warunkach, spędził wiele czasu na spacerach po okolicy szkicując i malując pejzaże oraz sceny z życia chłopów. Malował wrzosowiska, pola ziemniaków, chałupy, pasterzy, stada bydła wracające o zmroku. Brakowało mu jednak funduszy na zakup materiałów malarskich, co zmusiło go w końcu do ponownego powrotu do domu.
We wrześniu 1888 przeniósł się do „Żółtego Domu", w którym planował stworzenie kolonii artystów na wzór XVII-wiecznego bractwa malarzy holenderskich. Do pomysłu przekonał Paula Gauguina, by ten przyjechał do Arles i zamieszkał razem z nim.
Oczekując go intensywnie malował. Gauguin przyjechał do Arles w październiku i zamieszkał razem z Van Goghiem w "Żółtym Domu", w którym przez kolejne tygodnie obaj razem malowali. Między malarzami dochodziło jednak do konfliktów. 23 grudnia po kolejnej gwałtownej kłótni Vincent zagroził przyjacielowi brzytwą i w stanie najwyższego wzburzenia, pod wpływem halucynacji, wracając samotnie do domu, obciął sobie część małżowiny lewego ucha.
Twórcy ci to tylko przykłady na to, jak niełatwe jest życie artysty, który musi pokonać wiele przeciwności, aby osiągnąć swój cel i spełnić się w swojej pracy.
TEKST/FOT. KATARZYNA MARKUSZ

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe