21
2018
2018-01-30

Apel "dinozaura" kultury siedleckiej


 Jako jeden z licznej kadry „dinozaurów” kultury siedleckiej i organizator spotkań twórców i animatorów kultury w Domu Pracy Twórczej „Reymontówka” w Chlewiskach z byłego, niestety, województwa siedleckiego cieszę się, że mimo wielu majowych imprez znajdziecie czas, by i w tym roku spotkać się, porozmawiać, zacieśnić koleżeńskie więzi, porównać jak pracowało się kiedyś a jak teraz, gdy nie ma cenzury, są materiały dla plastyków i fotografików, są instrumenty muzyczne. sprzęt audio-wizualny, komputery i samochody, tylko forsy brak.

W czasie ciekawej imprezy z cyklu „Tu pozostać muszę”, zorganizowanej przez Sokołowski Ośrodek Kultury, zadano mi pytanie o finansowanie kultury w czasach mojej aktywności zawodowej. W pytaniu wyczuwało się tęsknotę za przywróceniem mecenatu państwa nad twórczością i upowszechnianiem kultury. Panią Marię Koc ówczesną dyrektor SOK-u, a dziś Wicemarszałek Senatu RP interesowało, skąd mieliśmy tak dużo pieniędzy, że starczało na remonty zabytkowych dworów i pałaców, organizowanie domów kultury , bibliotek, muzeów, szkół muzycznych, budowę gminnych ośrodków kultury oraz różne masowe imprezy o znaczeniu krajowym i międzynarodowym.

Zasada była prosta. Państwo powierzyło finansowanie kultury Narodowemu Funduszowi Kultury, gromadzącemu pieniądze z blisko 2% odpisu od funduszu płac zatrudnionych w gospodarce uspołecznionej. A ponieważ prawie wszystko było uspołecznione – pieniędzy na kulturę nie brakowało. Były inne problemy: braki materiałowe i sprzętowe, braki w usługach budowlanych, różnego rodzaju zakazy, limity, asygnaty itp. Na ostatnim spotkaniu w „Reymontówce” podałem dwa przykłady związane z Chlewiskami. Dotyczyły one zakupu blachy miedzianej na pokrycie dworku i wykupu od sąsiada części gruntu na odtworzenie dworskiego stawu. Te anegdotyczne dziś historyjki opowiedziałem uczestnikom spotkania. Był ubaw i niedowierzanie młodych. Kogo z nami nie było niech żałuje. Ich strata, bo jak zawsze w tym magicznym miejscu - zabytkowym dworku Aureli Reymontowej w Chlewiskach było miło i pożytecznie. Miło, bo mogliśmy posłuchać pięknych pieśni w wykonaniu Chóru Miasta Siedlce, jednego z najlepszych chórów w Polsce, m.in. laureata Festiwalu Legnica Cantat i pożytecznie, bo podpisaliśmy historyczny dokument, w formie starodruku z imitacją pieczęci lakowej, czyli nasz apel o zmianę systemu finansowania kultury. Jeśli identyfikujecie się z treścią tego apelu, to bardzo proszę, wysyłajcie go do wszystkich, od których zależy jego przyjęcie. Podejmujcie i realizujcie swoje propozycje dotyczące promowania naszego apelu w środkach masowego przekazu i Internecie. Zróbcie to w trosce o kulturę i we własnym dobrze pojętym interesie. Jak powszechnie wiadomo, nie sprawdził się model finansowania kultury w gospodarce kapitalistycznej. W najtrudniejszej sytuacji dziś znalazły się biblioteki i domy kultury na wsi i małych miastach. Nasz apel kierowaliśmy do liderów partii politycznych mając nadzieję, że wzbogacą swoje programy wyborcze o tak potrzebną dzisiaj kulturę. Jej braku doświadczamy na każdym kroku, szczególnie wśród zacietrzewionych polityków, nawet tych z tytułami profesorskimi. Widać to w programach telewizyjnych, w transmisjach z obrad Sejmu. Nie umiemy ze sobą rozmawiać bez agresji, pomówień i kłamstw. Nie umiemy pięknie się różnić w sprawach, co do których mamy różne poglądy. Moim zdaniem przyczyną jest zanik kultury przede wszystkim wśród tych, którzy za nią odpowiadają. A odpowiedzialność ta należy do elity społecznej, do liderów środowisk, w których żyją i działają. Zasłużenie czy nie, uchodzę za takiego lokalnego lidera w środowisku pracowników kultury, z którymi pracowałem w Sokołowie i Siedlcach przez 42 lata mojej aktywności zawodowej. Dlatego, w miarę swoich skromnych możliwości, staram się, by doceniano pracę bibliotek, domów kultury, świetlic i klubów, szczególnie tych najmniejszych, działających na wsi.

Niegdyś ze Zdzisławem Lechem - Przewodniczącym Zarządu Powiatowego Związku Młodzieży Wiejskiej założyliśmy ich 64 w powiecie sokołowskim. Po połowie - Klubów Rolnika utrzymywanych przez Gminne Spółdzielnie i Klubów Ruch - koncernu RSW Prasa Książka „Ruch”. Nie ostał się żaden. Zmarła niedawno śp. Lucyna Maksimiak doprowadziła Wiejski Klub Rolnika w Hołowienkach gm. Sabnie do pierwszego miejsca w Polsce. Do dziś mieszkańcy wsi i aktorzy Teatru Ziemi Mazowieckiej z sentymentem wspominają wzajemne przyjacielskie kontakty zapoczątkowane realizacją konkursu „Wieś bliżej teatru”. Brak bezpośrednich kontaktów mieszkańców wsi z artystami, pisarzami, dziennikarzami dodatkowo zubaża intelektualną kondycje wiejskiego elektoratu, ulegającego wszelkiej demagogicznej manipulacji, szczególnie przed wyborami. Kto pamięta pobyty w sokołowsko -podlaskich wsiach pisarzy Jana Gerharda, Wojciecha Żukrowskiego, Cezarego Chlebowskiego, Edwarda Redlińskiego, aktorów: Stanisława Mikulskiego Wacława Kowalskiego, Leonarda Pietraszaka, Ryszarda Filipskiego, Daniela Olbrychskiego i wielu, wielu innych w organizowanych przez biblioteki i kluby kultury spotkaniach literackich pod nazwą „Niedziel na wsi” ten wie, jaka była przyjazna atmosfera tych spotkań, jaka wzajemnie wartościowa wymiana poglądów. Zastanawiam się, czy w pogoni za pieniędzmi, za ograniczeniami wydatków na kulturę, nie ponieśliśmy większych strat, widocznych dziś w słabnącej kondycji społecznej Polaków. Słuszną maksymę Kartezjusza „Myślę-więc jestem” polityczni manipulanci zmienili na „Widzą cię- więc jesteś” i całymi dniami, a ostatnio i nocami pokazują w telewizji gorszące kłótnie polityków, których nosy dawno już straciły proporcje od ciągłych kłamstw i niedotrzymywanych obietnic.

Z nastaniem nowego modelu upowszechniania kultury zmieniły się i zmniejszyły bezpośrednie kontakty twórców kultury ze społeczeństwem. Tak było w przeszłości. Pamiętam, jak na jednej z narad w sprawie losów budowanego w Sokołowie domu kultury, zagrożonego brakiem pieniędzy, przewodniczący Warszawskiej Wojewódzkiej Rady Narodowej inż. Mierzwiński, wyraźnie rozeźlony moją wypowiedzią o ustaniu finansowania inwestycji oświadczył: „Jeśli chcecie mieć w Sokołowie dostęp do kultury, to zaprenumerujcie każdemu mieszkańcowi Trybunę Ludu. Będzie taniej i skuteczniej”. Z propozycji nie skorzystaliśmy i dom kultury, chociaż po 14 latach, został zbudowany. Mam dziś wrażenie, że koncepcja inż. Mierzwińskiego znalazła naśladowców. Wielu samorządowców myśli podobnie. Po co utrzymywać domy kultury i biblioteki na wsi, skoro każdy prawie mieszkaniec ma dziś telewizor, a w nim co najmniej dwa programy różnych audycji. Od poradników gotowania przez seriale, filmy, kabarety, sprawozdania sportowe i z obrad Sejmu. Pomińmy tu jakość tych programów, na które widzowie nie mają wpływu. O wszystkim decydują politycy wg własnych potrzeb i wytycznych partii. Jeszcze tylko niech podniosą ceny do kin i teatrów, na książki i gazety, a ciemny lud rozparty wygodnie na kanapie z browarkiem w ręku wszystko kupi, co mu szarlatani z telewizji wcisną.

Naszym apelem starałem się zainteresować liderów różnych partii. Żeby była jasność, otrzymali go Włodzimierz Czarzasty/SLD/, Barbara Nowacka/ Twój Ruch/, Paweł Kukiz/Kukiz15/. Wysłałem tekst apelu do kilku redakcji, z których tylko Przegląd Tygodniowy zamieścił go na swoich stronach. Pewne nadzieje dała nam pani Maria Koc, znająca od podszewki finansowe problemy upowszechniania kultury na wsi i w małych miastach, gdyż przez lata parała się z tymi problemami jako dyrektor domów kultury w Węgrowie i Sokołowie Podlaskim. Zapewne powinienem od razu zabiegać o poparcie naszej inicjatywy u pani senator, ale wierny lewicowym przekonaniom starałem się wzbogacić program Zjednoczonej Lewicy o ważne dla niej sprawy kultury, niestety bez zrozumienia i reakcji. Nie tracimy jednak nadziei i dalej działamy, bo wierzymy, że w słusznej sprawie. Już w maju, na corocznym spotkaniu animatorów kultury w DPT Reymontówka w Chlewiskach porozmawiamy o tych sprawach i zapewniam, że bogatsi o wasze propozycje nie damy spokoju tym, którzy obiecywali słuchać suwerena. Zatem do zobaczenia 18 maja w Reymontówce.

Wacław Kruszewski
Na zdjęciu twórca i pierwszy dyrektor Powiatowego Domu Kultury w Sokołowie Podlaskim - Wacław Kruszewski w towarzystwie kontynuatorki działalności tej instytucji Marii Koc - byłej dyrektor Sokołowskiego Ośrodka Kultury i jej pracowniczek: Joanny Błońskiej oraz Alicji Simanowicz.

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe